el diccionario español - polaco

español - język polski

este polaco:

1. wschód


Szkoła jest na wschód od supermarketu.
Wschód słońca był niewiarygodnie piękny.
Jeśli wcześnie wstaniesz, zobaczysz wschód słońca.
Słyszałem, że on opuścił miasto i wyemigrował na wschód.
Bliski Wschód jest wciąż nazywany „beczką z prochem”.
Nagoya leży na wschód od Kioto.
Był właśnie wschód słońca.
Samolot skręcił na wschód.
Stał i bez słowa patrzył na piękny alpejski wschód słońca.
Ależ piękny wschód słońca!

2. ten


Pożyczę ci ten słownik.
Count to ten.
Ten felietonista wyciągnął jakąś starą aferę.
Pytałem wiele osób o ten sklep, ale nikt nie słyszał.
Jeśli nie jesteś zajęty, może pojedziesz z nami na ryby w ten weekend?
Ten nadzwyczajny wzrost objaśnia się szybkim zjednoczeniem gospodarczym, który zaszedł w tym samym czasie.
Wiem, ile trudu włożył pan w ten projekt i szczerze to doceniam.
Ten autor przetłumaczył tę bajkę na nasz język ojczysty.
Ten pociąg był tak zatłoczony, że żadne z nas nie miało miejsca siedzącego.
Z początku nie wiedziałem, który chcę, ale potem zdecydowałem się na ten czerwony.
Nie mam nic przeciwko temu, by ten chłopak czytał książki.
Więcej studentów zabiega o przyjęcie na ten uniwersytet niż może zostać przyjętych.
Ten głęboko wierzący chrześcijanin trwa przy swej wierze.
Ten show będzie wielką atrakcją wieczornego programu.
Chyba się w nim nie zakochałaś?! Nie ma mowy! Nie pogodzę się z tym, by ten facet miał zostać moim szwagrem!

3. to


Widziałeś to?
Słońce to gwiazda w wieku ok. 5 mld lat.
Każdy z przynajmniej dwucyfrowym ilorazem inteligencji zrozumie, że to był wybór polityczny.
Bank działa tak, że jest gotów pożyczyć nam parasol w słoneczny dzień, za to kiedy pada, nie chce nas znać.
Myślała, że jak pójdzie na uniwersytet, to będzie niezależna finansowo od rodziców.
Kiedy mówimy, że język jest przekazywany kulturowo – a więc że jest nabywany, a nie dziedziczony – to chodzi nam o to, że stanowi on część wielkiego zbioru zachowań nabytych i współdzielonych z innymi, który antropologowie nazywają kulturą.
Ludzie uwielbiani przez tłumy to nie zawsze ci, którzy na to najbardziej zasługują.
„Bolą cię plecy?” „Nie, niespecjalnie.” „No, to szczęście w nieszczęściu, co?”
Znam dwie Wieńczysławy. Jedna z nich, brunetka, to koleżanka z pracy. Druga, blondynka, jest studentką w naszej szkole.
Właściwie to właścicielem tej restauracji jest mój przyjaciel.
Zakładam, że ten kosztorys obejmuje wszystkie koszty, bo nie zamierzam płacić ani grosza ponad to.
Byłby szczęśliwy słysząc to.
To, czym ona się zajmuje, to więcej niż hobby – to coś jakby zawód.
Jak długo by to zajęło dojść stąd do twojego domu pieszo?